Jeden ochrzci nas „faszystami”, drugi „komuchami” i „agentami”, trzeci moherami, a czwarty „krwiopijczymi kapitalistami”. Mówcie i piszcie co chcecie. Nas i tak to nie obchodzi. No może trochę, bo zwiększa nam to popularność bardziej niż „dowody wdzięczności” z Kremla, czy Torunia. Tak, czy inaczej będziemy konsekwentnie piętnować głupotę i niekompetencję naszej „ukochanej władzy ludowej” i ich klakierów. Przynajmniej do czasu, aż panowie w kominiarkach zrobią nam pobudkę o 6 rano.